Caroline's POV
- Moi uczniowie wchodzą do klasy równo z dzwonkiem. - powtórzyłam słowa nauczyciela na głos.
Idąc szeroką ścieżką kopnęłam napotkany kamień. Nienawidzę nauczycieli. Teraz ma zamiar dawać popalić mi przy każdej możliwej okazji za to, że wiedziałam więcej od niego? Nie mam zamiaru grac przed nim aniołka i mu się podlizywać.
- Caroline! - usłyszałam
Odwróciłam się w stronę skąd dochodził głos i zobaczyłam biegnącą Elenę w moją stronę. Zaśmiałam się i przytuliłam ją gdy się zbliżyła.
- Cześć. - odpowiedziałam
- 'Cześć.'? Nie stać cię na nic bardziej oryginalnego w takiej chwili. Tęskniłam za tobą. - powiedziała
Fakt... nie widziałam się z nią ponad dwa tygodnie. Nie licząc naszych długich rozmów.
- Nie powinnaś mieć teraz historii? - zapytała mnie po chwili
- Powinnam i mam.
- Dlaczego nie jesteś w klasie?
- Nauczyciel mnie z niej wywalił. - uśmiechnęłam się
Spojrzałam ponad jej ramię i spojrzałam na grupkę chłopaków. Szkolna drużyna sportowa, a wśród nich Stefan. Pomachałam mu, a on odwzajemnił gest. Ruszyłam w stronę trybun zapominając o stojącej obok przyjaciółce.
- Jak to cie wywalił?! - krzyknęła ruszając za mną.
Opowiedziałam jej w wielkim skrócie co wydarzyło się jeszcze kilka minut temu. Ona pokiwała tylko przecząco głową.
- Poważnie Caroline, musisz przestać pakować się w kłopoty.
- Wiem, wiem.
- Co powiesz na ognisko powitalne? - zapytała gdy zajęła miejsce obok mnie
- Jakie znowu ognisko powitalne? Na cześć tego dupka Tannera?
- Nie dla Tannera. Dla ciebie.
- Chyba zwariowałaś. Nie było mnie tylko dwa tygodnie.
- Proszę cię...
- Nie, Elena.
- Caroline. - powiedziała twardo, patrząc w moje niebieskie oczy
- Tylko nasza ekipa, w piątek, u mnie. Koniec.
- Ale....
- Nie!
***
Dzwonek oznajmujący koniec zajęć lekcyjnych jest zdecydowanie moim ulubionym. Wrzuciłam książki do swojej szafki i zatrzasnęłam ją.
- Hej skarbie.
Boże, litości.... Jeszcze tylko jego tutaj brakowało.
- Czego chcesz, Mark? - powiedziałam oschle nawet na niego nie patrząc.
- O co ci chodzi?
Poważnie? Podczas naszej ostatniej rozmowy nie wypowiedziałam się zbyt jasno?
- Wiesz... - zaczęłam - Jak ostatnio sprawdzałam zdradziłeś mnie z jakąś trzecioklasistką.
- To już przeszłość.
- Tak, to już przeszłość.
Chciałam odejść, ale on brutalnie pociągnął mnie za nadgarstek i przycisnął do szafki. Jęknęłam
- Nie skończyłem.
- Ale ja tak. - rzuciłam w jego stronę próbując się wyswobodzić z jego uścisku.
- Jakiś problem? - powiedziałam znajomy głos zza pleców mojego oprawcy.
- Rozmawiamy, nie widać? Idź stąd dzieciaku.
Mulat złapał chłopaka za koszulkę i odciągnął ode mnie. Owijając sobie jego białą koszulkę w pięści przycisnął go do zimnej ściany po przeciwnej stronie.
- Najwidoczniej koleżanka nie ma ochoty na rozmowę z tobą.Odejdź. - powiedział wściekły Zayn.
- Panowie spokojnie! - krzyknął ktoś idąc w naszą stronę.
Tanner...znowu. Odsunął Zayna od Marka i zwrócił się do nich
- Pomóc wam w czymś?
- Nie - syknął Mark i odwracając się, szybko wyszedł ze szkoły.
- Panno Salvatore... - zwrócił się do mnie
- Dziękuję za interwencje, ale poradzilibyśmy sobie sami.
- Istotnie.
Odpowiedział na mój komentarz i wrócił do swojej klasy, skąd przed chwilą wyszedł. Odprowadziłam go wzrokiem, a kiedy odwrócił się i spojrzał na mnie zmrużyłam oczy.
- Jedziemy do domu? - zapytał mulat podchodząc do mnie.
- Następnym razem daruj sobie te interwencje. W szeryfa zachciało się ci się bawić? - naskoczyłam na niego
- Chciałem po prostu pomóc. To normalna reakcja.
- To Mystic Falls, Malik. Tu nic nie jest normalne.
Treningi, które odbywały się regularnie po lekcjach z czasem mnie znudziły, ale nie do tego stopnia by na nie nie chodzić. Dostrzegając Stefana biegnącego z Eleną po torze czym prędzej ich dogoniłam.
- Musimy przyjrzeć się nowemu nauczycielowi historii, koleś ewidentnie jest dziwny.
Spojrzeli na mnie jakby zobaczyli ducha.
- Przerwałam wam co? - zapytałam
- Nie - odpowiedziała Elena
- Po co? Koleś jest czysty. - powiedział chłopak nawiązując do mojego poprzedniego pytania.
- To dlaczego tak dziwnie zareagował na moje nazwisko, dziś w klasie?
- Może dlatego, że mój ojciec jest współzałożycielem tego miasta? - zapytał głupio
- To wytłumacz mi dlaczego interesuje się założycielami, ale historią miasta już nie! - powiedziałam o wiele za głośno zatrzymując go w miejscu.
- Nie wie o nas, jeśli o to ci chodzi.
- Tego nie jesteś w stanie stwierdzić w stu procentach.
- Nie jestem, ale..
- Nie każ dzwonić mi do Damona i prosić go o pomoc, dopiero co wyjechał.
- Posłuchaj mam inne zmartwienia na głowie niż ten głupi nauczyciel!
- O co ci chodzi w tym momencie?!
- Porozmawiamy o tym w domu, w cztery oczy! Myślę, że mamy kilka rzeczy sobie do wyjaśnienia!
Kiedy odszedł od nas zostawiając kompletnie zdezorientowane nie wiedziałam co miał na myśli.
- Pokłóciłaś się z nim? - zapytałam Eleny
- Nie - powiedziała szybko.
Obejrzałam się podejrzliwie za Stefanem i głośno westchnęłam po czym wróciłam do przerwanego treningu.