niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 1. ♥






Mając zaledwie 11 lat zostałam pozbawiona rodziców, zginęli w wypadku samochodowym. Jedyną osobą, która mogła się mną zaopiekować był wujek Zack. Brat mojego taty przywitał mnie z otwartymi ramionami. Nie pozwolił mnie zabrać opiece społecznej. Zastąpił mi ojca w 100 procentach. Pokochałam go jak nikogo innego.
Dziś mam 17 lat i zastanawiam się nad sensem swojego życia. W połowie czerwca Zach pozwolił wyjechać mi do Europy na sesje zdjęciowe. Postanowiłam spróbować czegoś nowego. Czy jestem modelką? Nie, to tylko zabawa. Oderwanie się od rzeczywistości. Czekała mnie jeszcze jedna sesja niedaleko miejsca mojego zamieszkania. Do Mystic Falls gdzie mieszkam postanowiłam wrócić dwa dni wcześniej. Prosto z lotniska pojechałam do hotelu by odświeżyć się po podróży. Około 11 przyszła do mnie Hanna. Dziewczyna przyniosła mi sukienkę. Otworzyłam pokrowiec i wytrzeszczyłam oczy.
- Suknia ślubna? – zapytałam
- Nie patrz się tak. Będziesz wyglądać jak beza. – zaśmiała się
- Bardzo zabawne. Gdzie robimy zdjęcia?
- Rob powiedział, że idziemy w plener.
- Park?
- Nie tylko – powiedziała z uśmiechem – Chodź pomogę ci się przebrać.
Godzinę później stałam na polance w parku i pozowałam do zdjęć. Robiłam wszystko co mówił Rob, fotograf.
- Obierz ten telefon, bo zwariuje! – krzyknął gdy po raz kolejny ktoś usiłował się ze mną skontaktować
- Słucham…- powiedziałam do telefonu – Tak. Co? Od kiedy? Tak.
Spojrzałam na prawo, gdzie stał Rob z Hanną. Stali odwróceni do mnie tyłem. Trzymając telefon w ręku podwinęłam suknię i pobiegłam w stronę najbliższej ulicy gdzie mogłam znaleźć taksówkę.
- Caroline! Co ty robisz?! Wracaj! – usłyszałam za sobą krzyki Hanny
Złapałam taksówkę i podałam kierowcy adres pod, który ma mnie zawieźć.  Weszłam do dużego budynku. I skierowałam się w stronę recepcji.
- Gdzie leży Zack Salvatore? – zapytałam młodego mężczyzny
- Sala 250 na 4 piętrze. Spiesz się. – powiedział
Skierowałam się w stronę windy. Nerwowo szukałam sali, w której leżał Zack. Rozglądałam się na prawo i lewo, aż natrafiłam na właściwe drzwi. Otworzyłam je cicho i weszłam do środka. Zack leżał z przymkniętymi powiekami, podłączony do mnóstwa urządzeń. Na sam widok po policzku popłynęło mi kilka słonych łez. Usiadłam przy jego łóżko i złapałam delikatnie za dłoń. Gdy poczuł mój dotyk, spojrzał na mnie czule.
- Caroline..- szepnął
- Hej Zack – powiedziałam cicho – Jak się czujesz?
- Dobrze. – odparł krótko i zamilkł na chwile po czym odpowiedział – Zawsze chciałem zobaczyć cię w sukni ślubnej.- uśmiechnął się- Otwórz drugą szafkę od góry. – wyszeptał
Zrobiłam co mi kazał. Gdy otworzyłam szafkę zobaczyłam pełno listów i zapisanych kartek.
- Co to? – zapytałam
- Nie mam siły o wszystkim ci opowiadać – mówił słabo – Więc pielęgniarka pomagała opisywać mi wszystko co działo się podczas twojej nieobecności. Testament znajdziesz w mojej ulubionej książce w moim biurze. Ale zostało coś jeszcze… - przerwał
Spojrzałam na niego, rękę miał położoną na sercu. Odłożyłam papiery na bok i usiadłam obok.
- … Twoi rodzice nie zginęli w wypadku. – mówił coraz słabiej
- Zack…
- … Zostali zamordowani… - wyszeptał i zamknął oczy. Umarł.

4 komentarze: