środa, 20 marca 2013

Rozdział 2. ♥










Spojrzałam na martwego Zacka i rozpłakałam się. Prosiłam go by wrócił, ale jego ciało nieustannie robiło się coraz zimniejsze. Otarłam łzy i zabierając papiery, które zostawił mi Zack wyszłam ze szpitala ostatni raz na niego spoglądając. Udałam się do taksówką do hotelu, zabrałam wszystkie swoje rzeczy i czym prędzej wyszłam. Pojechałam do hotelu gdzie zabrałam swoje rzeczy. Zbyt mi się śpieszyło do rodzinnego domu by zdjąć suknię. Podczas gdy taksówkarz zawoził mnie do wyznaczonego przez mnie miejsca, ja na tylnym siedzeniu przeglądałam listy, które zostawił Zack.

„Kochana Caroline,
Gdy cię nie było… wiele się zmieniło… uważam teraz, że nawet aż za dużo… Nie potrafię opisać ci każdego wydarzenia… Jest tego zbyt wiele. W domu zaszło wiele zmian… Mamy nowych gości, więc nie bądź dla nich zbyt ostra…”

Szukałam istotnych wiadomości, ale nic nie znalazłam. 15 minut później byłam już na miejscu. Kierowca pomógł mi wyjąc bagaże, po czym odjechał. Wzięłam walizkę i ruszyłam ku wejściu. Drzwi jak zawsze w tym domu były otwarte. Budynek stał na uboczu, praktycznie w lesie dzięki czemu nikt nie zakłócał naszego spokoju. Otworzyłam masywne, dębowe drzwi i weszłam do środka. Postawiłam walizkę przy ścianie i weszłam w głąb domu. Z salonu dochodziły krzyki… radości? Poszłam w stronę skąd dochodziły dźwięki. Stanęłam w progu i to zobaczyłam bardzo mnie zdziwiło. 10 facetów siedziało na wielkich sofach i oglądało mecz piłki nożnej na dużej plazmie zawieszonej na ścianie kilka metrów przed nimi. Wyłączyłam telewizor, a oni wreszcie na mnie spojrzeli. Spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
- Matt, Tyler, Jeremy… - zwróciłam się do trzech chłopaków- Do widzenia. – powiedziałam nie mając ochoty na żarty – Mam sobie z kim do pogadania.
Chłopaki wstali z kanapy i spojrzeli na mnie, ale bez słowa wyszli z mojego domu. Gdy usłyszałam jak drzwi się zamknęły, zastanawiałam się od czego zacząć.
- Co tu robisz? Powinnaś być we Francji. – powiedział Stefan
- A ty w szpitalu. – rzekłam patrząc mu w oczy
- Skąd wiesz? – zapytał Damon
- O czym? O tym, że od kilkunastu dni mnie okłamujecie czy o tym, że kilka godzin temu umarł Zack?! – krzyknęłam wściekła
- To nie tak… - zaczął
- A jak? Mogłeś go do cholery uratować! Nie mogłeś do mnie zadzwonić?!  Tak trudno było?! Ledwo zdążyłam się z nim pożegnać! – wykrzyczałam z nadmiaru emocji.
- Po co?! – zapytał Damon wstając i podchodząc do mnie – Żebyś siedziała tam non stop? Zmarnowała sobie kilka dni więcej swojego życia? Po prostu przestań!
- Zack podzielił swój majątek… - zaczęłam, ocierając łzy z policzków – 15% tego pensjonatu Stefanowi, po 5% każdemu z nich, chodź nie mam pojęcia kim oni do cholery są… a 60% zostawił mnie. Tobie nie przepadło nic… Pewnie dlatego, że miałeś z nim na pieńku, to już nie istotne. Daje ci dwa dni na wyniesienie się z tego miasta.
Spojrzałam mu w oczy po czym ominęłam go i skierowałam się w stronę wyjścia z salonu. W pewnym momencie zatrzymał mnie jego głos.
- Nie wyniosę się z tego miasta, a tym bardziej  nie wyprowadzę się z tego domu.
Odwróciłam się w jego stronę.
- Pożałujesz tego… Nie odpuszczę ci tego co zrobiłeś. 

2 komentarze:

  1. Ummm polubiłam Caroline <3
    Jak patrzyłam w bohaterów to będzie tu też One Direction yeah ;)
    No więc rozdział jest naprawdę świetny *.*
    i będę wpadać i czytać twą twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle świetny :*

    OdpowiedzUsuń