Spojrzałam
na martwego Zacka i rozpłakałam się. Prosiłam go by wrócił, ale jego ciało
nieustannie robiło się coraz zimniejsze. Otarłam łzy i zabierając papiery,
które zostawił mi Zack wyszłam ze szpitala ostatni raz na niego spoglądając. Udałam
się do taksówką do hotelu, zabrałam wszystkie swoje rzeczy i czym prędzej wyszłam.
Pojechałam do hotelu gdzie zabrałam swoje rzeczy. Zbyt mi się śpieszyło do
rodzinnego domu by zdjąć suknię. Podczas gdy taksówkarz zawoził mnie do
wyznaczonego przez mnie miejsca, ja na tylnym siedzeniu przeglądałam listy,
które zostawił Zack.
„Kochana Caroline,
Gdy cię nie było… wiele się zmieniło… uważam
teraz, że nawet aż za dużo… Nie potrafię opisać ci każdego wydarzenia… Jest
tego zbyt wiele. W domu zaszło wiele zmian… Mamy nowych gości, więc nie bądź
dla nich zbyt ostra…”
Szukałam
istotnych wiadomości, ale nic nie znalazłam. 15 minut później byłam już na
miejscu. Kierowca pomógł mi wyjąc bagaże, po czym odjechał. Wzięłam walizkę i
ruszyłam ku wejściu. Drzwi jak zawsze w tym domu były otwarte. Budynek stał na
uboczu, praktycznie w lesie dzięki czemu nikt nie zakłócał naszego spokoju.
Otworzyłam masywne, dębowe drzwi i weszłam do środka. Postawiłam walizkę przy
ścianie i weszłam w głąb domu. Z salonu dochodziły krzyki… radości? Poszłam w
stronę skąd dochodziły dźwięki. Stanęłam w progu i to zobaczyłam bardzo mnie
zdziwiło. 10 facetów siedziało na wielkich sofach i oglądało mecz piłki nożnej
na dużej plazmie zawieszonej na ścianie kilka metrów przed nimi. Wyłączyłam
telewizor, a oni wreszcie na mnie spojrzeli. Spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
- Matt,
Tyler, Jeremy… - zwróciłam się do trzech chłopaków- Do widzenia. – powiedziałam
nie mając ochoty na żarty – Mam sobie z kim do pogadania.
Chłopaki
wstali z kanapy i spojrzeli na mnie, ale bez słowa wyszli z mojego domu. Gdy
usłyszałam jak drzwi się zamknęły, zastanawiałam się od czego zacząć.
- Co tu
robisz? Powinnaś być we Francji. – powiedział Stefan
- A ty w
szpitalu. – rzekłam patrząc mu w oczy
- Skąd
wiesz? – zapytał Damon
- O czym? O
tym, że od kilkunastu dni mnie okłamujecie czy o tym, że kilka godzin temu
umarł Zack?! – krzyknęłam wściekła
- To nie tak…
- zaczął
- A jak?
Mogłeś go do cholery uratować! Nie mogłeś do mnie zadzwonić?! Tak trudno było?! Ledwo zdążyłam się z nim
pożegnać! – wykrzyczałam z nadmiaru emocji.
- Po co?! –
zapytał Damon wstając i podchodząc do mnie – Żebyś siedziała tam non stop?
Zmarnowała sobie kilka dni więcej swojego życia? Po prostu przestań!
- Zack
podzielił swój majątek… - zaczęłam, ocierając łzy z policzków – 15% tego pensjonatu
Stefanowi, po 5% każdemu z nich, chodź nie mam pojęcia kim oni do cholery są… a
60% zostawił mnie. Tobie nie przepadło nic… Pewnie dlatego, że miałeś z nim na pieńku,
to już nie istotne. Daje ci dwa dni na wyniesienie się z tego miasta.
Spojrzałam
mu w oczy po czym ominęłam go i skierowałam się w stronę wyjścia z salonu. W
pewnym momencie zatrzymał mnie jego głos.
- Nie
wyniosę się z tego miasta, a tym bardziej nie wyprowadzę się z tego domu.
Odwróciłam
się w jego stronę.
- Pożałujesz
tego… Nie odpuszczę ci tego co zrobiłeś.

Ummm polubiłam Caroline <3
OdpowiedzUsuńJak patrzyłam w bohaterów to będzie tu też One Direction yeah ;)
No więc rozdział jest naprawdę świetny *.*
i będę wpadać i czytać twą twórczość.
Jak zwykle świetny :*
OdpowiedzUsuń