piątek, 24 stycznia 2014

rozdział 14 ♥

Patrzyłam oniemiała jak Klaus odsuwa się ode mnie umożliwiając mi spojrzenie na jego kamienny wyraz twarzy.
- Nie. - odezwał się Damon stojący teraz po drugiej stronie salonu - Nie, nie i nie. Czy wspominałem już 'nie'?   
- To jej decyzja. - przerwał mu Klaus
- Ona jest dzieckiem, do cholery! - wściekł się Damon
- Dzieckiem, które ma prawo głosu! 
- Nie zajmiesz jej miejsca! 
Damon podszedł do Klausa z zaciśniętą pięścią. Biorąc na niego zamach jego ręka została zatrzymana w powietrzu tak szybko jak ją uniósł. Klaus w błyskawicznym tempie wykręcił kończynę i przycisnął do pobliskiej ściany.
- Nigdy nie...
Wiedziałam, że jeśli tego teraz nie przerwę zaraz rozpęta się piekło w moim własnym salonie. Gdy usłyszałam dźwięk łamanego barku Damona poddałam się. 
- Zgadzam się. - powiedziałam cicho
Klaus momentalnie odwrócił głowę w moją stronę po czym uśmiechnął się zadowolony sam z siebie. Puszczając mojego brata podszedł do mnie powolnym krokiem. 
- Miło robi się z tobą interesy, kochana.
To powiedziawszy wyszedł z pensjonatu trzaskając drzwiami, a ja byłam w stanie jedynie odprowadzić go wzrokiem. 
- Co to do cholery było? - usłyszałam zza swoich pleców
O mój Boże - pomyślałam 


- Jak twój bark? 
- A jak sądzisz? Po jaką cholerę się na to zgadzałaś? 
- Miałam pozwolić mu by cię rozszarpał?
- Poradziłbym sobie!
- Jak zawsze!
Spojrzałam spode łba na jego twarz i wiedziałam, że to on chce mnie zabić i rozerwać na strzępy. 
- Kto to był? - ponownie zapytał Liam
Jako jedyny nie odpuszczał żądania wytłumaczenia mu zaistniałej sytuacji. Zarówno ja jak i Damon zignorowaliśmy chłopaka, znowu. 
- Gdzie w tym wszystkim jest Stefan? - zapytał
- Próbuje się dowiedzieć tego od kilku dni, nie pomagasz. - syknęłam
- Więc może idź do Klausa. On z pewnością ci pomoże! 
- Może powinnam! 
- Powinnaś powiedzieć mi prawdę gdy pytałem cię w drodze z lotniska!
Otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale równie szybko je zamknęłam zrezygnowana jego słowami. 
Był zły, wściekły za to, że nie powiedziałam mu prawdy. 
- Chciałam cię tylko ochronić. 
- To nie mnie trzeba chronić, tylko ciebie! - wrzasnął po raz kolejny tego wieczoru
- Nie traktuj mnie jak dziecka!
- Kim jest ten cały... Klaus? - zaczął znowu swoje jeden z chłopaków
- Zamknij się! - krzyknęłam na niego razem z Damonem
Po chwili Damon znów się do mnie odezwał.
- Obiecałem twojej matce na łożu śmierci, że nie pozwolę by ktoś lub coś wplątało cię w to bagno. Obiecałem jej, że będę cię chronił. - ostatnie zdanie cicho dopowiedział gdy z mojej twarzy zaczęłam odpływać krew.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz