poniedziałek, 27 stycznia 2014

rozdział 19 ♥

Po dziesięciu minutach kazania jaka jestem nieodpowiedzialna i bezczelna wyszłam w jednym kawałku z sali ciągnąc za sobą pięciu chłopaków. Stiles widząc moją minę roześmiał się głośno, za co miałam ochotę go zabić. 
- Zamknij się. 
Mijając go zeskoczył z parapetu i czym prędzej mnie dogonił. Wskazałam na pozostałych chłopaków by ruszyli za nami. 
- Jak było?
- Przekonasz się na kolejnej lekcji, już ja o to zadbam - uśmiechnęłam się do niego wrednie.
Mijając zakręt skierowałam się z chłopaki na stołówkę.
- W zasadzie to dzięki za wyciągnięcie z historii. Żaden z nas nienawidzi historii, to jakiś koszmar. - powiedział Harry tuż za mną, a reszta tylko mi przytaknęła. 
Jak na komendę spojrzeliśmy na siebie ze Stilesem i uśmiechnęliśmy w tym samym momencie. 


Czekając na stołówce na listę dań Stiles patrzył z niesmakiem na pozostałą piątkę pozostawioną przez nas w rogu sali.
- Nie patrz tak. 
- To oni się na mnie gapią. - zniecierpliwiona zaczęłam uderzać paznokciami o blat - Więc, mówisz, że nie działa na ciebie ich urok...
- Nie. - odpowiedziałam patrząc na różnorodne sałatki. 
Nie powiedział nic więcej. Opierając łokcie na blacie powrócił do poprzedniej czynności. W pewnym momencie rzucił krótkie spojrzenie moje osobie i chłopakom robiąc tak kilka razy
- Co znowu? - zapytałam
- Ich urok nie działa na ciebie, ale co jeśli twój urok działa na nich?
- Żartujesz, prawda?
Pokiwał twierdząco głową po czym dodał:
- Nie, nie żartuje. 
- Nawet o tym nie myśl. - powiedziałam gdy podszedł do mnie od tyłu kładąc ręce na biodrach.
Jednym ruchem odwrócił mnie przodem do siebie.
- Nie wierzę, że to robisz.
- Patrzą się? - szepnął
Zerknęłam na pozostałych udających, że na nas nie patrzą. Boże. Zaśmiałam się głośno. 



Wracając do chłopaków rozłożyłam przed nimi kilka kartek. 
- To lista rzeczy jakie możecie tutaj dostać.
- Na lunch, oczywiście. - dodał kąśliwie Stiles. 
- Idź po listę zajęć. - powiedziałam do niego
Pokręcił ze zrezygnowaniem głową. Pochylił się w moją stronę, a ja odsuwając się wskazałam głową na wyjście. Posłał uśmieszek chłopakom i wyszedł we wskazanym mu kierunku. Odprowadzając go wzrokiem widziałam tylko jak zatrzaskują się za nim drzwi. 
- Musimy znaleźć Wam stolik. 
- A gdzie zazwyczaj jesz?
- O ogrodzie. - odpowiedziałam na pytanie Nialla. 
- Możemy siedzieć z tobą? - zapytał Harry
- Nie. - powiedziałam do niego stanowczo.


Dwanaście minut później siedzieliśmy już przy wspólnym stoliku, który sami sobie wybrali. Stiles prawdopodobnie nie będzie zadowolony z ich wyboru z racji tego, że siedzą trzy metry od naszego stolika.
- Plan lekcji w Ameryce.. są trochę inne niż u was. Każdy z was dostanie listę zajęć obowiązkowych, ale do was należy wybór w jakie dni tygodnia będziecie na nie uczęszczać. 
- Po to poszedł ten chłopak? - zapytał Liam
- Stiles, ma na imię Stiles. I poszedł zapisać was na odpowiednie profile. 
- Czy to nie my powinniśmy to zrobić?
- Nie w środku roku szkolnego. Z doświadczenie wiem, że nie zostało wiele ofert. 
Wyciągnęłam telefon i napisałam krótką wiadomość do Stilesa. 

Nie zdążyłam dobrze odczytać wiadomości kiedy odezwał się za mną Stiles. 
- To wszystko co mieli. - powiedział kładąc przed chłopaków kilka białych kartek. Od razu wzięli je i zaczęli przeglądać. 
- Profile sportowe? - zapytał ze zdziwieniem Niall
- Nie lubicie sportu? - zapytałam
- Lubimy, ale...
- Ale, co?
- Tutaj są trzy godziny historii tygodniowo.
- My też mamy po trzy godziny, Harry. - powiedziałam delikatnie zdenerwowana
- Wyluzujmy. - zarządził Stiles - Zaraz będzie dzwonek na lunch, pokażemy wam jak działa stołówka i coś dla siebie wybierzecie. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz